poniedziałek, 3 czerwca 2019

Warsaw Comic Con 2019

"Kolorowych jarmarków, blaszanych zegarków
Pierzastych kogucików, baloników na druciku
Motyli drewnianych, koników bujanych
Cukrowej waty i z piernika chaty"*

Zitajta!


Klamka zapadła za pięć dwunasta, jedziemy! 




Wybaczcie mi proszę, ale nie czuję się na siłach do napisania pełnoprawnej relacji z party - drugim Kapuścińskim to ja nie zostanę. Chociaż byłem pierwszy raz na tej ogromnej imprezie, to klimat był taki jak przewidywałem, cytując Kajoja z bloga najmita.net "klimat targowiska, w którym brakuje ci tylko Dibblera wciskającego parówki". Byłem na to w pełni przygotowany, bo muszę przyznać, że jestem fanem popkultury wszelakiej. Ale ogromna paleta barw i kolorów których doświadczyłem, na długo zostanie w mojej pamięci.
Nie ukrywam że liczyłem na spotkanie i przyjrzeniu się z bliska wszelkim grom figurkowym jakie tylko będą. Jeśli miałbym okazję z kimś zamienić słowo, to również moja dusza byłaby uradowana. Przyjechaliśmy w sobotę, bo zgodnie ustaliliśmy, że tego dnia będzie najwięcej atrakcji. Także ruszyliśmy o 7:30 z miasta przemocy, kradzieży i se%u, aby udać się do hali Ptak Warsaw Expo na piąta edycję Comic Con.

piątek, 17 maja 2019

Znowu dziczyzna

"Somebody help me tame this animal"*


Zitajta!




Jeśli lubicie się obżerać niczym Obelix, to proponuję kolejną solidną porcję dziczyzny. Uprzedzam wszystkich aktywistów z Greenpeac'u, że absolutnie żadne zwierzę nie ucierpiało podczas malowania. Nie jest to też zwierzyna, której udało się zwiać z puszczy Białowieskiej czy innego rezerwatu rozpus..., ups!, rezerwatu przyrody. Po ponad miesięcznej przerwie dobrze było coś zmalować, na tapecie kolejny (czwarty już!) rajder i mam nadzieję dokończyć rozpoczęty projekt. Zaciekawiony grą Vanguard postanowiłem popchnąć do przodu resztę zielonoskórych, w sumie to za wiele ich nie zostało, bo dokładnie sześciu.

niedziela, 12 maja 2019

To nie są tanie rzeczy #4

"Czemu nas tam nie ma, gdzie za darmo wszystko dają?"*

Zitajta!


Pewnie czekacie na sztampowy wpis w którym mam zamiar narzekać na: synchroniczny brak czasu, słabe morale, ciągłe narzekanie na pogodę (zarówno "ducha" jak i tę za oknem) itd. Na (nasze) szczęście nie będę nikogo zanudzał. Hobby pozostało nietknięte, nic ciekawego u mnie się nie wydarzyło. Oczywiście nic nie trwa wiecznie, bo byłoby niebezpiecznie! Chciałem w coś pograć, a że ciekawią mnie wszystkie odmiany wszelakich skirmis'ów, to zakupiłem podręcznik do... Kings of War: Vanguard.


poniedziałek, 18 marca 2019

To nie są tanie rzeczy #3

"Nobody listens to Techno"*

Zitajta!


Z góry uprzedzam, że dzisiaj nie będzie niczego związanego z figurkami. Ostatnio malowałem... po prostu dawno. Nie dostałem wiatru w żagle, to i pędzel nie tańczył w mych dłoniach. Jakoś takoś, może nie tyle że czuję znudzenie, co po prostu  znowu (który to już raz?) zainteresowałem się grami fabularnymi (znacie może skrót RPG?). Z racji tego, że musimy  na nową edycję Młotka, Smoki&Lochi czy Wieśmaka cierpliwie poczekać, trzeba sprawić sobie alternatywę. Tak na marginesie, obstawiam największy sukces dla tego, kto wyda grę pierwszy. Później zwyczajnie nie starczy kasy na kolejny podręcznik. Szykuj Pan dwie stówki i nie ma że boli! Mam w domu podręcznik (a w zasadzie zeszyt) gry Tunnels&Trolls, ale w mojej ocenie to bardziej ciekawostka niż gra. Wybór padł zatem na "Wyjątkowi Bohaterowie i Niezwykłe Zagrożenia", gra autorstwa Michała Dzidta.


środa, 27 lutego 2019

Dziki dzik #3

"You and me baby ain't nothin' but mammals
So let's do it like they do on the Discovery Channel
(Do it again now)
You and me baby ain't nothin' but mammals
So let's do it like they do on the Discovery Channel
(Gettin' horny now)"*


Zitajta!




Przyznam szczerze, że nie chce mi się ostatnio malować, w ogóle, wcale a wcale. Jak pies do jeża, albo jak minister finansów do długu publicznego - tak do tego podchodzę. Ale usiadłem w poprzednią niedzielę i zmusiłem się resztką siły woli do chwycenia za pędzel. Po ostatnim niezbyt udanym malowaniu, wrzuciłem tym razem orkowego jeźdźca na warsztat. Tak jak wcześniej psioczyłem na figurki od Mantica, tak teraz zmieniam zdanie o 180 stopni. Bardzo miło mi się malowało, nie czułem wcale znużenia, a wręcz mógłbym powiedzieć, że się relaksowałem. Malowanie przy pomocy washy i farb typu glaze bardzo ułatwia i przyśpiesza proces twórczy. Motyw kolorystyczny także mi przypadł do gustu, uważam że fajniej wygląda od dwóch poprzednich przeze mnie pomalowanych. Tylko kurde bele popełniłem błąd bo... nie usuwałem linii przedziału form. O ile piechota nie miała ich w ogóle (a może miała?), tak dzikowcy mają tu i ówdzie. Jakoś mnie to specjalnie po oczach nie razi, ale ortodoksyjnych WyWrotowców prosi się o założenie okularów przeciwsłonecznych. Muszę reszcie modeli się uważnie przyjrzeć, wszyscy są sklejeni, ale nie wszyscy są w podkładzie. Może coś nie coś uda mi się jeszcze uratować przy pomocy nożyka. Nie mam też greenstuffu i nie mogę, chociaż nawet bym pewnie nie umiał, wypełnić kilka szczelin - zwłaszcza przy głowie tego masywnego guźca. Tak na marginesie, muszę przeczytać zasady do Kings of War - system wydaję się wielce interesujący. Na koniec foty.

czwartek, 31 stycznia 2019

Mysie opowieści: Znowu w życiu mi nie wyszło

"Getadelt wird wer Schmerzen kennt
Vom Feuer das die Haut verbrennt
Ich werfe ein Licht 
In mein Gesicht
Mein heißer Schrei
Feuer frei
Bang bang
Bang bang"*

Zitajta!


Na początek przedstawię kolejną pomalowaną kobietę mafii. Stwierdzam z całą pewnością, że te koleżanki nie nadają się do malowania dla nowicjuszy. Są zdecydowanie trudniejsze niż koledzy z tego samego boxa - mowa o chłopakach z gangu Goliath. Tamci są bardziej... pulchni, szczegóły bardziej na wierzchu, nic się tam nie wije, nic się nie kryje. Bardzo łatwo dobrać motyw kolorystyczny, ich można polecić na pierwszy ogień. Dziewczyny? Omijać szerokim łukiem dopóki pędzel nie wyrośnie na czole. Trochę (trochę?!) przekombinowałem. Za inspirację posłużyła mi prawdziwa kobieta, sami wiecie, kolczyki/fryzura w kolorze butów i torebki itd. Chciałem jakoś to fajnie zaakcentować, ale się nie udało. O ile przód figsy nawiązuje stylistycznie do poprzedniej, to już reszta niekoniecznie. Raz, że zawaliłem ten kawał szmatki co ma między nogami, dwa, że ta latarnia (?) nie powinna być w kolorze czerwonym (!), a trzy, to te getry na tyłku nie powinny być pomalowane tak samo jak włosy. Summa summarum wszystko się to złożyło na niekorzystny efekt finalny, niechlubnie dołącza do grona brzydkich dziewczyn (cii, jakby co, to ja tego nie pisałem). Poniżej zdjęcia które też do najlepszych nie należą. Na pierwszy ogień idzie fota w trybie HDR, czy to lepiej wygląda? I tak, i nie. Reszta już bez cudakowania z drobnym retuszem na poziomie for idiots.

H D R

Normalsi



Gangerce towarzyszy też "przeszkadzajka" na której użyłem po raz pierwszy pigmentu i tej buteleczki z płynem do robienia wszelakich zacieków oleistych. Na żywo jednak się to fajniej prezentuje, będę uczył się dalej na kolejnych elementach. Dopracować należy użycie pigmeja, bo daje bardzo mocny wizualnie efekt (powyżej zalałem go jednak rust light washem). 

sobota, 19 stycznia 2019

To nie są tanie rzeczy #2

"Wdycham spaliny
Leżę na autostradzie
Krew miesza się z asfaltem
Ciało łączy z metalem
Wdycham spaliny
Leżę na autostradzie
Wdycham spaliny
W ustach mam smak benzyny"*

Zitajta!


Pisałem w podsumowaniu, że w poprzednim roku wydałem mniej pieniędzy na hobby. Może poczułem znudzenie materiałem, albo zabrakło weny do... no właśnie do czego? Akurat ostatnio na tapecie są dziewczynki z gangu Escher, bo nadal jestem zajarany system jak dzik na trufle. Dlatego postanowiłem urozmaicić trochę monotonnie moich elementów scenerii, które były w zestawie startowym. Mimo że posiadam księgę kucharską, to nigdy nie zajmowałem się tym całym "weatheringiem", nie mam żadnego pigmentu i innych specjalistycznych chemikaliów. Dlatego poczyniłem drobne zakupy.